IT i Ty

025 Co ludzie z IT muszą wiedzieć o prawie? – Arkadiusz Szczudło

Podobnie jak z technologią, tak samo na każdym kroku stykamy się z przepisami i prawem. Tak przenika nasze życie, że czasem nie zwracamy na nie uwagi, a regulaminy np. przy instalacji oprogramowania, akceptujemy bez dokładnej analizy. Pojawia się pytanie: Co informatyk powinien o tym prawie wiedzieć, na ile jest w stanie sam ogarnąć temat, a kiedy powinien udać się po radę do specjalisty. Między innymi o tym będziemy dziś blogeremm, podcasterem, adwokatem z technologicznym backgroundem – wspólnikiem w kancelarii Creativa Legal Arkadiuszem Szczudło, fana fotografii, rowerów i snowboardu.

Prezent od Arka

Linki:


https://creativa.legal/jak-oznaczac-reklamy-w-social-mediach-zgodnie-z-prawem/
https://uokik.gov.pl/influencer_marketing.php
https://creativa.legal/problemy-z-wykonaniem-umowy-przez-software-house-jak-uniknac-odpowiedzialnosci/
https://creativa.legal/wykonanie-zastepcze-w-umowie-it/
https://creativa.legal/prawa-autorskie-do-programu-komputerowego/
https://creativa.legal/jak-dobra-umowa-moze-rozwiazac-twoje-problemy-z-software-housem/

https://www.linkedin.com/in/arkadiuszszczudlo/

Partner odcinka SolidJobs:

https://solid.jobs/offers/it

FP na FB
https://www.facebook.com/ITiTyPodcast/
Niezmiennie zapraszam do kontaktu na LinkedIn:
https://www.linkedin.com/in/damian-rucinski/

Jeśli podoba Ci się to co robię dołącz do Wiktora Doktóra i wesprzyj mnie np. na platformie Patronite:
https://patronite.pl/IT_i_Ty/description

Zapraszam Damian Ruciński
https://itity.pl/subskrybuj/

Zawartość:
Intro (00:00)
Powitanie (01:30)
Rozgrzewka – podcasty (02:26)
Rozgrzewka – początki w IT (03:37)
Czy kancelaria jest firmą technologiczną? (06:43)
Z jakich narzędzi korzysta się w kancelarii? (08:09)
Zapier, ClickUp, Asana w kancelarii? (12:26)
Co daje background technologiczny prawnikowi? (13:37)
Co powinien wiedzieć informatyk o prawie? (15:46)
Czy podpisanie umowy powierzenia załatwia problem odpowiedzialności? (17:59)
Etat vs B2B – aspekt własności intelektualnej. (21:50)
Własność intelektualna – treści na firmowym blogu? (24:14)
Czy można się zabezpieczyć przed plagiatem? (28:15)
Scrapping danych – co możemy robić i czy możemy się bronić? (30:00
Płatne współprace dla twórców treści blogerów, podcasterów – jak oznaczać? (33:26)
SOLID.Jobs (36:48)
Kiedy i czy udać się po pomoc specjalisty w utworzeniu umowy? (38:15)
Dynamika zmian w prawie – jak często zmienia się umowy? (42:17)
Reużywalność umów – czy mogę użyć umowy z mojej wcześniejszej firmy? (45:55)
Systemy do wyszukiwania plagiatów. (49:20)
Kiedy mój kod źródłowy jest mój, a kiedy mogę być posądzony o kopiowanie? (51:02)
Arek w internecie (54:24)
Materiały uzupełniające (55:02)
Pasje spoza IT i prawa (56:02)
Prawniczy suchar 🙂 (57:59)
Podziękowania (59:06)
Outro i bonus od Arka (59:27)

Muzyka użyta w podcaście: „90’s Rock Style” by monkeyman535 z serwisu freesound.org
Dobrego 😃
**Damian**

Transkrypcja

Podobnie, jak z technologią, tak samo na każdym kroku stykamy się z przepisami i prawem. To prawo tak przenika nasze życie, że czasem nie zwracamy na nie uwagi, a regulaminy na przykład przy instalacji oprogramowania akceptujemy bez dokładnej analizy. Pojawia się pytanie: Co informatyk powinien o tym prawie wiedzieć? Na ile jest w stanie sam ogarnąć temat, a kiedy powinien udać się po radę do specjalisty? Między innymi o tym będziemy dziś rozmawiać z blogerem, podcasterem, adwokatem z technologicznym back grantem, wspólnikiem w kancelarii Creativa Legal z Arkadiuszem Szczudło – Fanem fotografii, rowerów i snowboardu. Cześć Arku.

– Cześć, cześć.

Dziś spotykamy się od po to, żeby porozmawiać o informatykach i o prawie, o tym, co Ci informatycy powinni o nim wiedzieć.

– Wszystko.

Natomiast zanim rozpoczniemy tą naszą prawniczą przygodę to chciałbym rozgrzać Twój głos, rozgrzać uszy naszych słuchaczy i dwa takie pytanie właśnie rozgrzewkowe. Czy Arku słuchasz podcastów, bo wiem, że nagrywasz, ale czy słuchasz? I, jeśli tak to to prośba o podzielenie się jakąś listą.

– Tak słucham, jak najbardziej słucham podcastów. Myślę, że w głównej mierze są to podcasty biznesowe, bo to jest coś co gdzieś tam już na co dzień mogę wykorzystywać. Natomiast także słucham różnych zagranicznych podcastów, już bardziej związanych właśnie polskich też oczywiście związanych z IT, żeby zobaczyć, jak to wygląda od środka, to czego nie mówią mi klienci mówiąc już pół żartem, pół serio. Natomiast nie wiem, czy chciałbym polecać jakiś konkretny podcast. Z polskich, to na pewno, jeżeli chodzi o biznesowe rzeczy to jest podcast NSM od Szymona Negacza na pewno ,,Przygody przedsiębiorców” i tego typu myślę.

OK. Dobrze. To pytanie numer dwa z serii rozgrzewkowych, bo w jakiś sposób pomimo tego, że umiłowałeś prawo, to jednak jesteś związany z tą branżą technologiczną, więc pytanie: Jak to się w ogóle stało, że gdzieś te komputery, ta technologia zapukała do Twoich drzwi, że zechciałeś się tym zajmować?

– U mnie jest to dosyć zawiła droga. W sumie bardzo dawno nie opowiadałem o tym, bo jak zaczynałem właśnie gdzieś tam te kwestie prawne szkolić innych prawników i tak dalej to pytali się mnie o to, ale już dawno tego nie robiłem, więc z chęcią sumie wrócę pamięcią do tego. Ja kończyłem technikum informatyczne. To akurat było z tego co pamiętam, to było projektowanie aplikacji webowych. Jakoś tak to się nazywała taka już bardziej wąska specjalizacja w ramach tego technikum. Nie mam technika to mówię od razu, natomiast kończyłem technikum czteroletnie informatyczne. Potem poszedłem na prawo. Gdzieś ta pasja związana ze samym programowaniem, czy z projektowaniem różnego rodzaju rozwiązań była ze mną, natomiast na studiach prawniczych wiadomo skupiłem się na kwestiach prawnych, gdzieś tam pierwszą pracę złapałem. To była praca przy różnego rodzaju produkcjach sesji zdjęciowych w branży odzieżowej, co jest w ogóle wiesz dalekie od technologii przynajmniej te siedem czy osiem lat temu plus minus. Natomiast wiesz to są e-commercy, czyli to jest de facto na dzień dzisiejszy już dosyć rozbudowana technologia, więc wiesz idąc dalej tą ścieżką. Marki odzieżowe, sklepy internetowe zaczęły wchodzić w różnego rodzaju rozwiązania technologiczne, rozwiązania techniczne i po prostu musiałem się w to wdrożyć. Plus miałem Brand grand tak naprawdę, bo po pierwsze technikum. Druga rzecz to jednak zamiłowanie do technologii, bo z jakiegoś powodu wybrałem początkowo wiesz zawód informatyka, zawód programisty. Chodziłem na zajęcia kilka godzin w tygodniu związane z systemami operacyjnymi i sieciami komputerowymi. Do dzisiaj pamiętam zajęcia bardzo ciekawe wtedy, więc ta ścieżka była długa. Natomiast na dzień dzisiejszy właśnie głównie skupiam się już na nas samych technologiach, ponieważ będę szczery wymusił na mnie to po prostu rynek, że te technologie coraz bardziej do mnie napływały, a ja, że tak powiem to nie było takie wymuszanie, że tak powiem zapierałem się rękami i nogami od tego tylko jestem po prostu w tej branży, jak najbardziej, że tak powiem i szczęśliwy, bo to jest coś z czego się wywodzę. Po prostu udało się połączyć pasję z dzieciństwa z czymś, co potem wybrałem, czyli z kierunkiem prawniczym.

Jasne. To o czym tutaj wspomniałeś, że te firmy właśnie to były jakieś e-commercy, że w zasadzie na chwilę obecną trudno wskazać firmę, która nie jest firmą technologiczną, która nie opiera się jakoś o właśnie, o to wsparcie ze strony cyfrowego dobrodziejstwa, jakim jest informatyka, komputery.

– Tak to zdecydowanie, bo można tutaj zwrócić uwagę na to, że OK. Taka firma, nie wiem na przykład kancelaria prawna. Ja bym nigdy nie powiedział o kancelarii, że to jest firma technologiczna, a jednak my korzystamy z technologii, z osób trzecich, więc tutaj jest bardzo wiele firm, które nie produkują własnej technologii, własnego oprogramowania, ale korzystają z takich narzędzi, więc też na przykład potrzebują pomocy prawnej w tej sytuacji czy to wiesz umowy z supportem IT, czy jakieś umowy wdrożeniowe i tak dalej, więc ten styk z technologią jest tak naprawdę na każdym poziomie, nawet jeżeli ktoś chce siedzieć w rynku tradycyjnym, to prędzej czy później jednak ta technologia na jakimś etapie będzie.

Gdzieś go dopadnie.

– Tak, bo chociażby wiesz w branży odzieżowej mamy łańcuch dostaw i logistykę, ale jakoś trzeba sobie przesyłać te dane w ramach logistyki, tak jak jest system do automatyzacji z kurierami wdrożyć i tak dalej.

Dobra. Tu wspomniałeś kancelaria prawna to na chwilę się zatrzymajmy przy tej kancelarii prawnej. Z jakich tam w ogóle narzędzi się korzysta w kancelarii prawnej? Czy są jakieś? Znaczy na pewno są jakieś dedykowane narzędzia dla kancelarii. Ja się spotkałem gdzieś z firmą Wolters Kluwer chyba, czy jak to się tam nazywa. Chyba coś takiego wiem, że coś takiego tworzą jako wsparcie dla firm, dla kancelarii prawnych, ale jest to pewnie nie jest jedyny gracz na rynku. Jak to w ogóle wygląda? Czy też korzystacie z jakichś takich uniwersalnych narzędzi typu nie wiem Asana? O poczcie to już nie wspominam, bo to jest standard. Jak to wygląda?

– Jasne. Wiesz co akurat jesteśmy w procesie zmiany, ponieważ ta baza, na której aktualnie pracowaliśmy, gdzie było wiesz nas trójka prawników, tych klientów to mamy rok do roku stu nowych, więc to wiesz wzrostowo po dwóch – trzech latach, po dwóch latach de facto prowadzenia w takiej formule działalności to to było wystarczające, natomiast teraz akurat jesteśmy w fazie zmieniania tych systemów. Jeszcze nie do końca wybrałem wszystkie rozwiązania, które będą u nas. Natomiast to, co mówisz. Są systemy związane jakby, które są zdefiniowane tylko i wyłącznie dla kancelarii prawnych. Korzystałem z tych narzędzi. Nie do końca mi one odpowiadały. Może innym prawnikom OK. Natomiast ja z racji tego, to co powiedziałem, jednak wiesz mam to zamiłowanie do tej technologii i lubię sobie testować różne rzeczy, i po prostu ograniczenia, które są w takich rozwiązaniach chociażby brak wiesz możliwości podłączenia pod zapiera w jakiś taki prosty sposób, i tak dalej to dla mnie to po prostu jest nie do przejścia. Ja lubię takie rzeczy i właśnie w tych nowych rozwiązaniach chcę synchronizować ze sobą kilka narzędzi, więc ja wybrałem na dzień dzisiejszy my mamy Asanę u siebie, jeżeli chodzi o zarządzanie projektami, sprawami, zleceniami i tak dalej i także zarządzania współpracownikami, jeżeli jakkolwiek to zabrzmi, ale trzeba teamem jednak zarządzać w jakiś sposób.

Jasne.

– Jeżeli chodzi o rozliczenia z klientami to mamy tutaj po prostu system do fakturowania oraz do tworzenia billingu, do tworzenia Team Shit’u, co miesiąc, gdzie po prostu my, nasi współpracownicy, pracownicy projektowi i prawnicy projektowi, gdzie oni po prostu wpisują swój zakres godzin. Natomiast to się zmieni. Myślę o ClickUp’ie jako bazie połączonej z Tooglem, ale jeszcze się zastanawiam jak to jak to zrobić i jak to połączyć. Oprócz takich standardów tak typu nie wiem Teams’y do rozmowy zewnętrznej, spotkania z klientami. My mamy kancelarię zdalną w sumie, w stu procentach, bo biura nie posiadamy. Mamy wirtualne biuro i na razie nie mamy w planie, przynajmniej w tym roku nie mieliśmy w planie. Nie wiem co będzie w przyszłym, ale w tym roku nie mieliśmy w planie otworzyć biura.

Czyli nie chcecie sobie generować kosztów?

– Tak, ale z drugiej strony też nie ma jakiejś takiej szczerej potrzeby mieć, bo właśnie dzisiaj miałem bardzo fajną rozmowę z osobą, która też pracuje zdalnie i w sumie powiedziałem jej coś takiego, że wolę mieć specjalistę z Łodzi, z Gdańska, z Gdyni niż ograniczać się tylko i wyłącznie do Warszawy, gdzie tego specjalistę mógłby mnie znaleźć mówiąc wprost, więc mi nie przeszkadza kompletnie, że ktoś jest świetnym specjalistą, prawnikiem w jakiejś działce i jest nie wiem z Helu, z którego ja pochodzę. To tak naprawdę jest bez znaczenia dla mnie, a jednak to miasto by ograniczało, prawda przy takiej rekrutacji. Akurat jesteśmy w trakcie rekrutacji, więc wiem o czym mówię na bieżąco.

To dużo się dzieje, bo i w trakcie zmiany narzędzi, w trakcie rekrutacji, czyli rośniecie. Bardzo dobrze. Dobre wiadomości.

– Tak.

A wspomniałeś o chociażby właśnie o zapierze. Jak te narzędzia wykorzystujecie?

– Właśnie aktualnie nie za bardzo mieliśmy możliwość wykorzystania tego, więc teraz w tych nowych systemach chcę mieć to połączone i to jest wiesz praca, która teraz się będzie działa, żeby połączyć właśnie systemy umawiania spotkań z klientami czy z potencjalnymi klientami razem właśnie z ClickUp’em, czy tam z Asaną. To zależy, to co pozostanie finalnie, bo z tej Asany korzystamy. Tak, więc to wszystko po prostu, jeżeli nie będzie miało synchronizacji, automatyzacji wbudowanej. Wiesz ja też mówię w uproszczeniu, bo jednak pamiętajmy z pasji technologia, ale jednak jestem prawnikiem.

Jasne.

– Więc jeżeli nie będzie wbudowanej automatyzacji i integracji tych narzędzi pomiędzy sobą, to wtedy po prostu będzie trzeba korzystać nie wiem z Mejka albo z zapieracz, tam jeszcze z tego automation jest i tak dalej.

OK. Dobrze. To miło to usłyszeć, że w zasadzie jesteś prawnikiem, który przy okazji pełni funkcję City’o u Was w firmie.

– Tak. Można tak powiedzieć.

OK. To na pewno ten kontakt z klientami, którzy do Ciebie trafiają. Jeżeli masz ten taki backgrand technologiczny, jest ułatwiony, czy to pomaga Ci, czy bardziej przeszkadza, czy niektórych rzeczy wolałbyś nie wiedzieć po prostu jako prawnik tych technologicznych w kontakcie z klientami? Jak to wygląda?

– Dobrze, że doprecyzowałeś, że technologiczne. Może nie wchodźmy w inne, bo na pewno są takie rzeczy, których nie chciałbym wiedzieć. Natomiast nie, to bardzo pomaga tak naprawdę, bo odkąd jestem jakby mocno, mocniej sprofilowany, bo wiadomo czasami są inne gdzieś tam wpadkowe zlecenia i tak dalej. Natomiast jestem ja osobiście mocno sprofilowany jednak na firmy technologiczne, na Software House’y, na de House’y. Po prostu jakby technologie, to to zdecydowanie pomaga. My też na przykład. Znaczy oprócz tego, że jestem w stanie zrozumieć co do mnie mówią ja też daję komunikaty czy feedback w takiej formie, żeby był zrozumiany dla takiej osoby, bo po drugiej stronie jest często wiesz programista, jest informatyk, jest po prostu osoba, która nie zawsze jest takim typowym Siro firmy tylko jest po prostu wiesz, pracuję sobie na backstage’u gdzieś tam z klientami i tak dalej, więc jestem w stanie, czy moi współpracownicy, bo oni też wywodzą się, kilku z nich się wywodzi z gdzieś tam z branży technologicznej, i też z pasji takiej to jesteśmy w stanie po prostu z nimi rozmawiać. Też często pracujemy w podobnych metodykach, bo jak wiesz, mamy tą Asanę aktualnie, gdzieś tam ten ClickUp’ap w planie i tak dalej. My też, jakby pracujemy na. Może to nie są takie wiesz co typowy Ezel, to nie jest, ale na pewno jest to taki prawniczy Edel, że tak powiem.

OK, dostosowany do Waszych potrzeb.

– Tak. Takie wiesz połączenie po prostu wielu różnych gdzieś tam metodyk, też jakiejś takiej własnej praktyki i tak dalej, bo jednak nie od wczoraj pracuję z tą branżą, więc wiesz po prostu adaptuję do siebie ich rozwiązania.

Jasne. OK. Ty masz back grand technologiczny, a jaki backgrand prawniczy powinny mieć osoby właśnie będące w IT? Jakie są takie jakieś podstawy? Czy zwykły pracownik powiedzmy pracujący na etacie to, czy jego te kwestie prawne w ogóle jakoś powinny interesować? Czy podczas tego kontaktu właśnie z klientami też z takimi zwykłymi, że tak to określę programistami też się kontaktujecie? Czy to te kwestie właśnie już związane z pewnymi właśnie prawnymi aspektami to są na tym wyższym szczeblu podejmowane?

– Nie. Tutaj powiem szczerze, że pracownik, szczególnie taki, który ma bezpośredni dostęp do baz ich własnych klientów, czyli jeżeli jest programista, który pracuje w Software House, Software House ma klienta i ten programista ma dostęp do jakichś baz. Nie wiem bazy danych e-commerce’u, nie wiem czegokolwiek.

Jasne.

– Jakichś danych klientów, użytkowników to on jest na pierwszej linii frontu, gdzie może dojść do wycieku danych, więc wiesz patrząc nawet pod RODO to taki pracownik musi być przeszkolony, musi być zapoznany z procedurami wewnętrznymi i tak dalej, więc to zdecydowanie. Pracownik jest na pierwszej linii frontu tak naprawdę. Także tutaj są te istotne kwestie. Oczywiście to pracodawca czy po prostu wiesz Software House na B2B, bo to wiadomo umowy są różne w branży, ale przyjmijmy, że to jest pracodawca takiego programisty, czy szeroko pojętego informatyka. Chociaż tutaj się burzą na nazywanie informatykiem niektóre osoby. Natomiast to jest na pracodawcy oczywiście obowiązek takiego przeszkolenia, pierwszego styku, pokazania tego wszystkiego, jak to powinno działać.

To są kwestie, które wynikają z podpisania umowy, powierzenia danych, czy coś wykracza poza te newralgiczne kwestie, które tam są zawarte i jakieś krótkie szkolenie? Czy po prostu stawiamy na świadomość tego, jakie to stanowi zagrożenie?

– Jasne. Dzięki w ogóle za to pytanie, bo to jest coś co wałkuję u wielu Software House’ów i wiesz, jakby gdzie rozmawiam z właścicielami i próbuję z nimi rozmawiać właśnie na temat wdrożenia RODO. RODO to nie jest czy ochrona danych osobowych szeroko pojęta. Może nie ograniczajmy się po prostu do tego RODO, które jest tylko gdzieś tam jakąś taką, nie ma za dobrej opinii samo w sobie, ale ochrona danych osobowych to nie jest tylko umowa powierzenia.

Jasne.

–  Ochrona danych osobowych to jest stosowanie odpowiednich zabezpieczeń technicznych na komputerach. To jest proste szyfrowanie danych na laptopach firmowych czy prywatnych, ale wykorzystywanych do pracy. To jest na przykład umiejętność, ja bym to nazwał już bardziej procedurą reagowania w sytuacji, w której dojdzie do jakiegoś wycieku, takie rzeczy się opisuje po prostu w firmie i pracownik musi się z tym zapoznać, i musi zaakceptować tą procedurę oczywiście. To jest na przykład kwestia reagowania na jakieś zgłoszenia, które takie pracownik może otrzymać od klienta, bo jeżeli klient ma bezpośredni dostęp do PM’a albo do programisty to w takiej sytuacji ten PM’em czy programista musi wiedzieć co zrobić, jeżeli do jakiegoś nie wiem czy to wycieku, czy to do jakiegoś zgłoszenia dojdzie, a to będzie zgłoszenie związane na przykład z danymi osobowymi. To musi wiedzieć, co w tej sytuacji zrobić, więc samo zawarcie umowy powierzenia to to jest niestety za mało. Software House’y w ogóle często, jakby nazwę to wprost olewają ten temat. Nie boję się tego powiedzieć. Akurat wiemy do prawnika się idzie zawsze z problemem albo jak właśnie jakiś problem jest albo wyzwanie do rozwiązania i z takimi się oczywiście spotykam najczęściej. Natomiast tam, gdzie rozmawiam to jednak ta kwestia ochrony danych osobowych jest pomijana, a ona jest bardzo istotna, bo nie dość, że taki Software House musi dbać o swoje dane osobowe, czyli dane osobowe swoich pracowników, współpracowników, klientów swoich, to jeszcze musi dbać o dane, które uzyskuje w ramach tej współpracy z klientem. A to czasami mogą być naprawdę nie dość, że czasami wrażliwe dane, jeżeli mówimy o jakiejś nie wiem obsłudze dietetyków, psychologów, lekarzy, jakiś Med-techów i tak dalej, a z drugiej strony to mogą być bardzo duże ilości danych, jeżeli mówimy o jakichś e-commerce’ach, marketplace’ach, jakichś platformach sasowych i tak dalej, więc ten obowiązek jest. Też tutaj warto myślę, że zwrócić uwagę na to, że taki Software House podpisuje umowę powierzenia z klientem i on był powinien być w stanie wyegzekwować od swoich współpracowników to, do czego się tam zobowiązuje, a tam się zobowiązuje do wielu różnych, ciekawych rzeczy.

Tak. Dobra. Widzę, że ten temat tutaj.

– Jest bardzo szeroki. Ja mogę o nim szkolenia.

Tak, bardzo szeroki. Nie chciałbym, żeby ten temat już nam tutaj zdominował ten odcinek, bo to można by faktycznie osobny odcinek na ten temat jeszcze poświęcić. Natomiast przeskoczmy teraz delikatnie do tego, o czym już wspomniałeś, że często jest tak, że w tych Software House’ach pracownik jest zatrudniony na umowę B2B. Jakie są główne różnice pomiędzy właśnie etatem, a pracą na działalności? Tu nie pytam już o takie kwestie typu kwestii wiesz podatkowych czy tam, co się komu bardziej opłaca, ale chciałbym tu zahaczyć o ten wątek własności intelektualnej, zwłaszcza jeśli chodzi o pracę programisty. Czy są jakieś duże różnice pomiędzy tymi dwoma rodzajami umowy?

– Jasne. Wiesz co, co do zasady tak są różnice. Natomiast powiem szczerze, jeżeli już jest zawierana umowa z programistą nieważne czy to jest umowa o pracę, czy to jest umowa B2B to i tak powinny być prawa autorskie, czy ogólnie w sumie prawa autorskie, majątkowe i osobiste. One powinny być opisane w tej umowie i to nieważne, czy to jest umowa o pracę, czy to jest umowa B2B, czy zlecenie, dzieło czy cokolwiek. Po prostu jakakolwiek umowa. To według mnie i myślę, że każdy prawnik tutaj wiesz pokiwa głową, że tak zawsze te prawa autorskie powinny być opisane. Co do zasady oczywiście w ramach umowy o pracę to te prawa autorskie są tam przenoszone w ograniczonym zakresie, ale właśnie w ograniczonym, więc zawsze, jeżeli stałbym po stronie pracodawcy, czyli powiedzmy tego Software House’u albo klienta zatrudniającego programistę to zawsze byłbym za tym, żeby jednak te prawa autorskie były uregulowane nieważne, o jakiej umowie mówimy, więc to jest taka moja naprawdę rada i nawet powiem szczerze, nie chciałbym sugerować, żeby robić inaczej, bo to jest, bo to jest coś, co zarówno jedną i drugą stronę zabezpieczy, bo jeżeli my mamy wpisane coś w umowie, to przynajmniej wiemy wiesz o co chodzi, jakie są obowiązki, jakie mamy wiesz zobowiązania i tak dalej, więc zawsze polecam, żeby to było po prostu opisane.

OK, a jak jest z własnością intelektualną, jeśli ktoś jest pracownikiem, który nie wiem tworzy treści na powiedzmy firmowego bloga? To czy może tak. Jaka jest różnica pomiędzy tworzeniem treści pod jakąś marką, a tworzeniem treści na bloga pod swoją marką powiedzmy budując tą swoją jakąś powiedzmy tam markę osobistą, tworząc jakiś kontent?

– Tak, jeżeli ktoś buduje swojego bloga to tak naprawdę wiesz, on ma przy sobie prawa autorskie. To na co warto zwrócić uwagę to ewentualnie na EM-diejkę i na zakaz konkurencji, i jakby na tego typu rozwiązania, żeby zaraz się nie okazało, że on wiersz w ramach bloga sprzedaje jakieś informacje, które mogły być poufne w ramach własnego bloga. Natomiast często taki programista czy ktokolwiek, jakiś pracownik, współpracownik on często pisze bloga czy artykuły na bloga firmowego. To w takiej sytuacji, jeżeli on nie ma wprost wskazanego w umowie, że są przenoszone prawa autorskie do również tych artykułów to pracodawca jest wtedy na gorszej pozycji, bo wtedy pracodawca nie będzie miał tych praw, bo obowiązkami PM’a czy programisty nie jest pisanie artykułów na bloga. Tak, więc nie moglibyśmy sobie gdzieś tam domniemać z zakresu obowiązków takiej osoby, że ona będzie pisała artykuły na bloga, więc czy to jest umowa o pracę, czy to jest umowa B2B, czy jakakolwiek inna to ta sama zasada, o której w sumie mówiłem nawet przed chwilą, bo to właśnie taki idealny przykład dałeś tego, że niewskazanie czegoś w umowie zrodzi nam jakiegoś rodzaju problemy i takie niedopowiedzenia. Więc, jeżeli ktoś ma pisać bloga wskażmy to w umowie.

OK. Dobrze, czyli jak dobrze rozumiem to w interesie pracodawcy powinno być to, żeby od tego prawnika się zatroszczyć. Natomiast w interesie pracownika to już może tak niekoniecznie, bo jest trochę na wygranej pozycji już tak z automatu.

– Tak.

Dobrze to rozumiem?

– Tak, dokładnie. Twórca jest zawsze na. To tak jak konsument to twórca tak samo. Twórca jest zawsze na lepszej pozycji, jeżeli chodzi o takie przenoszenie praw autorskich, udzielanie licencji i tak dalej. W sytuacji, w której pracownik, współpracownik napisałby artykuł na bloga samodzielnie i taki pracodawca, by go potem zgodnie z ustaleniami oczywiście udostępnił na tym blogu to też nie jest tak, że pracodawca nagle nie ma żadnych praw. On ma prawa tylko mocno ograniczone. On ma licencję nie wyłączną, taką domniemaną po prostu licencję nie wyłączną, więc to jest słaba sytuacja dla takiego pracodawcy, ale pracownik na pewno nie mógłby powiedzieć, że pracodawca nie miał prawa do tego. Tutaj na pewno nie mógłby czegoś takiego powiedzieć, ale mógłby na przykład cofnąć tą licencję, co przy przeniesieniu praw autorskich już nie mogłoby mieć miejsca, więc tutaj przy licencji mógłby ją cofnąć i na przykład kończąc pracę, kończąc współpracę z danym podmiotem, z daną organizacją mógłby na przykład wycofać tą licencję i kazać usunąć wszystkie artykuły.

A widzisz to interesujące bardzo.

– Mieliśmy już taką sytuację akurat nie w branży IT, a w branży agencji marketingowych, więc są czasami takie przykre sytuacje, że wiadomo współprace nie zawsze kończą się dobrze.

Oczywiście. To ciekawy wątek nam tu wyskoczył. Nie spodziewałem się czegoś takiego. To dobrze z prawnikiem czasem porozmawiać.

– Dokładnie, polecam.

Wiesz co po drenujmy jeszcze trochę te strony internetowe. To już niekoniecznie właśnie od strony firmy, ale od strony nawet właśnie takiego twórcy. Jak zabezpieczyć się w ogóle przed plagiatem? Czy można się przed plagiatem jakoś zabezpieczyć? Czy jesteśmy skazani na to, że sami musimy śledzić gdzieś tych treści i co daje nam prawo z automatu tutaj?

-Tak. Powiem tak. Wiesz rozmawiamy w ramach podcastu technologicznego de facto IT, więc nie będę ściemniał, że da się zabezpieczyć wiesz treści. Powiedzmy sobie szczerze. Wszystko da się złamać, skopiować, screena zrobić i tak dalej, więc nie będę tutaj owijał w bawełnę. Nie da się tego zabezpieczyć z góry. Po prostu ktoś wchodzi na stronę internetową i może sobie skopiować wszystko. Tutaj prawo działa, jakby w ten sposób, że jeżeli zostanie to zrobione to w pierwszej kolejności sprawdzamy w jakim zakresie zostało coś skopiowane, ukradzione jakkolwiek to nazwiemy splagiatowane. Tutaj słowo to na tym etapie nie ma znaczenia i wtedy się zastanawiamy czy i jakie formy, czy jakie instytucje prawne możemy zastosować, czy to prawa autorskie, czy znaki towarowe, czy nie wiem ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji to jest też często wykorzystywana ustawa bardzo fajna, więc tak to wygląda. Natomiast przed samym skopiowaniem to wiesz szczerze sobie powiedzmy.

Jasne.

– Tutaj nie jesteśmy w stanie tego jakoś zabezpieczyć.

OK. Wiesz co w jednym z Twoich postów gdzieś w mediach społecznościowych pojawił się temat scrapingu danych i to też mnie tak zaflabowało, bo jednym z takich tekstów, które tam się pojawiły to jest to, że można się właśnie przed skutkami prawnymi czegoś takiego zabezpieczyć, chociażby właśnie tworząc, czy to regulamin strony, czy zawierając odpowiednie treści w tym regulaminie. To możesz ten temat tutaj troszeczkę jeszcze tak poszerzyć?

– W ogóle scraping danych sam w sobie jest bardzo ciekawy i też nie wiem czy przez to, że zacząłem o tym pisać to co chwilę tak naprawdę zgłasza się ktoś do mnie związku z tym scrapbingiem, że chce scrapować dane czy po prostu to jest jakiś okres. Nie jestem w stanie tego zbadać szczerze mówiąc, czy to jest taki okres zainteresowania, czy po prostu to, że jako jedyny wyskakuje wszystkim ludziom z tym tematem. Natomiast zapraszam oczywiście, bo to jest mega temat, bardzo interesujący dla mnie i dla zespołu. Tutaj powtarzam zawsze, bo wiecie, ja nie jestem sam tylko mówię o drugich słuchaczy. Jest cały zespół też ze mną, natomiast tak, jeżeli utworzymy jakąś platformę internetową, która ma w sobie bazę danych. Mam na myśli na przykład nie wiem jakieś ogłoszenia tak publikuję, czy to jest jakiś marketplace z listą produktów, czy cokolwiek, bo taki czysty sas, czy aplikacja to tutaj akurat nie byłoby co z niej scrapować. W sensie te osoby, które się do mnie zgłaszają, to najczęściej są osoby, które chcą scrapować konkretne treści z konkretną bazę, która jest w ramach platformy tworzona, więc są takie myki, że w regulaminach zawiera się informacje, że oczywiście nie można korzystać z zautomatyzowanych systemów powielania, kopiowania treści i tak dalej. Natomiast to działa na tej samej zasadzie tak jak powiedziałem, jeżeli chodzi o prawa autorskie, jeżeli chodzi o ustawę o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji i tak dalej. To jest bardziej następczo. Tak bym powiedział, ale z góry nie zakazuje. W sensie, jakby nie blokuje komuś takiej możliwości, bo on technicznie dalej jest w stanie to zrobić, tylko po prostu będzie miał dodatkowe konsekwencje z tym związane, że złamał nasz regulamin w tym przypadku.

OK.

– Gdzieś tam przy scrapingowaniu danych tutaj oczywiście to już by trzeba było wiesz ze specem IT pogadać, natomiast gdzieś tam moi spece IT mówią, że na przykład już bardziej w drugą stronę. W jaki sposób ludzie obchodzą to? To oczywiście VPN’y, kwestia losowania, co chwilę nowych adresów IP, żeby Cię system nie wykrył, kwestia pobierania danych paczkami i tak dalej. Nie chcę tutaj mówić w jaki sposób scrapować, ale znając metody scrapowania poznaje się metodę zabezpieczenia.

Tak. To taka odwieczna zabawa w kotka i myszkę, że jak chcesz się przed czymś bronić to musisz wiedzieć, jak ktoś działa, jakie są metody jego pracy.

– Tak i widzisz, i podobnie jest właśnie przy kwestiach prawnych, bo jeżeli w którymś momencie nie doszedłbym do tej wiedzy po prostu technicznej, o której dziś na początku rozmawialiśmy to nie byłbym w stanie po prostu wiesz o tym teraz rozmawiać, i doradzić czegoś.

Dobrze. Dobra. Mam tu jeszcze prawnika na podorędziu to dopytam. Jak to jest w ogóle, jeśli chodzi o ten temat stron internetowych i w ogóle tworzenia w przestrzeni internetowej, czy to właśnie na blogu, w podcaście, czy jakiś kanał na YouTube? Zdarza się pewnie, że mamy jakieś treści, współprace płatne mogą nam się pojawić to, o ile w kwestii bloga to chyba nie jest to oczywiste, bo mamy tam miejsce powiedzmy na baner reklamowy i nie wiem, czy też musi pojawić się napis, że tam jest jakaś reklama, czy coś takiego?

– Tak. Ten temat oznaczania reklam dosyć mocno ostatnio wyszedł to przyznam szczerze. Akurat z oznaczaniem reklam i tego typu rzeczami to mogę odesłać do mojej wspólniczki Magdy Carol, która napisała bardzo fajny artykuł na ten temat na naszym blogu. To myślę, że tutaj słuchaczom, jeżeli ten temat będzie interesował, to myślę, że można odesłać do tego artykułu. Natomiast tak w takim wiesz w oględnym skrócie, że tak powiem, bo to nie jest mój temat, ale oczywiście jest na tyle interesujący, że musiałem się w niego zagłębić. To, jeżeli chodzi o oznaczanie reklam, to tak to trzeba wskazywać konkretnie reklama, konkretnie współpraca. Nieważne, czy to jest współpraca płatna, nie płatna, barterowa, jakakolwiek trzeba to po prostu wskazać, bo z takiego założenia wychodzi UOKiK, czyli Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i trzeba to po prostu robić. Są pewne wyjątki, ale to dotyczą tylko sytuacji, gdy firma reklamuje swoje własne produkty, ale to wiadomo, że i w swoim własnym medium, ale wtedy to wiadomo, że to nie jest reklama.

Jasne.

– To jest po prostu reklamowanie samego siebie.

OK. Dobra, to mamy to. To powiedzmy jakoś na blogu, ale a jak bym chciał taką, bo powiedzmy zgłosiła się do mnie firma, która chciałaby, żebym zaprezentował tutaj jakąś właśnie reklamę tak w podcaście. Jak powinienem to oznaczać? Czy są jakieś specjalne wytyczne co do tego. Czy tu się orientujesz w tym temacie?

– Jasne. Znaczy ogólnie takich wytycznych jako takich nie ma. Natomiast jest właśnie wydany taki e-book przez UOKiK, z którego można byłoby wnioskować, jak to też przy podcastach zastosować. Ja bym był tutaj za tym, żeby wskazać po prostu, że to jest współpraca. Można wskazać, że to jest współpraca odpłatna i tyle, i po prostu kim jest ten podmiot. Wiemy, słuchamy wielu podcastów obaj i często w ten sposób to się odbywa, i ja nie widzę szczerze mówiąc w tym nic złego, żeby to robić właśnie w taki sposób. To jest wprost wskazane, że odcinek jest sponsorowany przez taki i taki podmiot. Jest klarowne, czyste. Wiesz wszystko jest wiadomo.

Wszystko jest jasne. Dobrze. To, skoro wszystko mamy jasne to zapraszam na chwilkę bloku reklamowego.

Mam dzisiaj do polecenia portal z ofertami pracy IT o nazwie SOLID.Jobs. Możesz go znaleźć pod takim właśnie adresem: SOLID. Jobs jak Steve Jobs. Nie przez przypadek w nazwie jest wymieniona solidność. Wszystkie ogłoszenia o pracę posiadają widełki wynagrodzenia oraz zawierają niezbędne informacje, takie jak opis firmy i przyszłych obowiązków, proponowane warunki zatrudnienia, jego forma, miejsce i godziny pracy. Jeśli aktualnie nie myślisz o znalezieniu nowej pracy to koniecznie zapisz się na Job Alert. Nie częściej niż raz w tygodniu otrzymasz wiadomość e-mail z zestawieniem ofert, które mogą Cię zainteresować. SOLID.Jobs to więcej niż John Port. Na stronie znajdziesz nie tylko oferty pracy, ale również poszerzysz swoje kompetencje. Odwiedź zakładkę ,,Prasówka”, czyli agregator polskich blogów i podcastów, gdzie z jednego miejsca dotrzesz do solidnej dawki informacji i newsów ze świata IT. Sam znalazłem tam kilka perełek. Na SOLID.Jobs znajdziesz między innymi oferty pracy dla programistów, testerów, devOPS’ów, specjalistów od bezpieczeństwa chmury i wielu innych specjalizacji. OK. Wracamy po krótkiej przerwie i kontynuujemy wątek rozmowy o kwestiach prawnych, o tym, co jest potrzebne ludziom z IT. Jeśli rozpoczynamy swoją działalność nawet będąc na tej umowie B2B, z jakimś Software House’em czy z kimkolwiek, czy rozpoczynając właśnie łapiąc jakąś fuchę, tak i mając konieczność zafakturowania tego to, czy te wszystkie aspekty prawne związane z podpisywaniem umów, czy osoba właśnie techniczna jest w stanie sama się przygotować do tego, żeby jakąś umowę tam sklecić powiedzmy łapiąc coś z internetu, czy raczej ta pomoc tutaj prawnika jest nieodzowna, żeby sobie nie zrobić kuku jakiegoś? Tak brzydko czytam kolokwialnie mówiąc.

– Właśnie chciałem powiedzieć, że tutaj wydaje mi się, że trzeba byłoby oszacować ryzyko. Oczywiście jako wiesz, jako prawnik i osoba, która zarabia powiedzmy sobie szczerze na pisaniu takich umów to nie powinienem takich rzeczy mówić, ale tutaj będąc wiesz, będąc realistą i optymistą trzeba oszacować ryzyko, bo jeżeli to jest zlecenie może na przykład kwotowo, bo jeżeli to jest zlecenie nie wiem za tysiąc złotych, a my nie mamy takiej umowy przygotowanej to OK. To zróbmy powiedzmy trzy, cztery, pięć takich zleceń. Przeznaczmy jakiś procent kwoty z tych zleceń na nową umowę, żeby od szóstego zlecenia już mieć umowę sporządzoną przez prawnika. Natomiast, jeżeli to jest zlecenie nie wiem na przykład od dziesięciu tysięcy w górę to wiesz, to nagle w razie wakatu wyciągnę dziesięć tysięcy to myślę, że to nie jest. Nie dla każdego na pewno będzie łatwe, więc wtedy już można byłoby na przykład porozmawiać z prawnikiem i podejść po prostu wspólnie do tego, więc myślę, że można byłoby w ten sposób do tego podejść. Ewentualnie jeszcze też jest kwestia tego, że powiem tak jako Software House to najczęściej w Software House jest jednak ten obowiązek pokazania i przekazania do podpisania umowy, bo to nie klient jest tym profesjonalistą, tylko Software House jest tym profesjonalistą, więc to on powinien tą umowę przygotować przynajmniej z zasady to się nie spotkałem się jeszcze z inną sytuacją. Chyba że ze mną chce Software House podpisywać umowę to wtedy. Natomiast, jeżeli podpisuję z klientem to jednak Software House będzie miał tą umowę. Tak samo mogłaby taka firma wymagać tego od pojedynczego programisty na działalności czy jakkolwiek, czy to on jednak tą umowę przedstawi. Natomiast, jeżeli programista będzie zatrudniony na umowę o pracę albo będzie zatrudniany jako wewnętrzny programista w jakiejś firmie to wtedy oczywiście taką umowę już przedstawia pracodawca, więc tutaj już nie ma jakichś problemów, ewentualnie prawnik wchodzi w takiej sytuacji tylko do analizy tej umowy, czyli po prostu sprawdzamy, czy N-diejka na pewno jest OK. Czy tam nie ma jakby nie wiem zlecenia będą na pięć tysięcy, co miesiąc, czy dziesięć tysięcy, co miesiąc, czy piętnaście, piętnaście k, co miesiąc. Natomiast kara umowna jest na milion to wtedy wiadomo trzeba po prostu iść tam. Powinna się zapalić jakaś taka lampka. Ja myślę, że to też kwestia takiego nie wiem, jak to dokładnie nazwać, ale tego doświadczenia życiowego bym powiedział tak, kiedy ta lampka powinna się zapalić, więc jeżeli zobaczymy na przykład taką karę milionową albo jakiś dziwny zakaz konkurencji, którego nie rozumiemy, albo nie wiem zakres współpracy, czy sposób współpracy, który jest opisany w umowie albo załącznikach też jakoś tak nie do końca nam gra, coś jest nie tak, szczególnie patrząc na zlecenia, które wcześniej wykonywaliśmy to wtedy powinniśmy się jednak zgłosić do jakiegoś specjalisty.

OK. A jak to jest jeszcze, jeżeli mamy powiedzmy tą jako Software House czy firma opracowany jakiś wzór umowy to jak często jest rotacja zmian tutaj w prawie? Nie sądzę, że to jest aż tak duża dynamika, jak powiedzmy w kwestiach księgowych, gdzie znajomy mi powiedział, że dzięki temu, że te zmiany są w kwestiach księgowych to on ma pracę, bo co chwilę, praktycznie co miesiąc musi dostosowywać system czy tam wdrożyć jakieś nowe rozwiązania właśnie do obsługi tego przez biura księgowego, czy przez firmę. A jak tutaj ta dynamika zmian w prawie jest, właśnie jaka jest dynamika zmian w prawie?

– Znaczy, jeżeli chodzi o Software House i tak dalej to tutaj nie ma jakiejś szczególnej dynamiki. Tak bym powiedział. W sensie te przepisy gdzieś tam istnieją od lat. Sytuacja, która prowadzi do tego, że my musimy cokolwiek zrobić jako prawnicy, to tutaj mógłbym kilka tak trochę rzeźbiąc na miejscu, przypominając sobie różne sytuacje to widzę kilka takich momentów. Na pewno jeden kluczowy moment to jest to, że Software House się zaczyna rozwijać, powiększać zespół i chce się bardziej zabezpieczyć. Druga to umowę sporządził prawnik z rodziny albo prawnik, który nie specjalizuje się w danej rzeczy, bo powiedzmy rejestruje spółki, ale wiesz rejestracja spółki, a pisanie umowy IT to jest trochę, jak pomieszanie. To jest w ogóle coś innego.

Tak. To tak samo jak można powiedzieć na informatyka, na programistę, że jest informatykiem. Tak samo wśród prawników są specjalizacje.

– Tak dokładnie, więc na pewno taka sytuacja. Kolejna, to umowa po prostu pobrana z internetu i gdzieś tam jednak zaczyna nam ona nie odpowiadać albo w ogóle zaczynamy czuć. Na przykład po odsłuchaniu takiego podcastu jak dzisiaj zaczynamy czuć, że coś jest jednak nie tak z tą umową i może warto byłoby ją sprawdzić, przejść. Też są sytuacje, nawet jak mamy dobrą umowę, to zawsze zdarzyć Ci się może sytuacja, która albo nie została uwzględniona w tej umowie, albo ktoś znalazł jakąś furtkę w ramach tej umowy, czy w ramach tej współpracy. Też często nie opisuje się wszystkiego w umowę, żeby nie przestraszyć takiego klienta czy po prostu drugą stronę, więc czasami się podejmuje to ryzyko biznesowe, więc jeżeli to ryzyko było zbyt często podejmowane to trzeba na pewno wrócić do tych procesów, jeżeli chodzi o sprzedaż i procesów, jeżeli chodzi o zawieranie umów i sprawdzić, czy przypadkiem jednak nie warto doregulować czegoś. Na przykład siła wyższa. Jeszcze dwa czy trzy lata temu. OK, przy dużych współpracach była uwzględniana, ale przy mniejszych już nie do końca. A na dzień dzisiejszy do każdej umowy wciskam siłę wyższą, więc wiesz to wszystko takie rzeczy życiowe też powodują czy samego doświadczenia, z Software House’u, którą gdzieś tam zdobywa powodują, że pewne rzeczy trzeba uregulować. Pewne rzeczy się nie reguluje, żeby nie przestraszyć, żeby też nie skomplikować tej sprawy. Natomiast myślę, że to są takie krytyczne momenty.

Dobra, a to jeszcze tak już zamykając ten temat. Jeżeli będąc pracownikiem na B2B dostałem jakąś umowę właśnie od mojego Software House’u na to czy kończąc z nimi współpracę i wspaniałomyślnie otwierając swój własny Software House mogę sobie tą umowę zaadoptować do siebie? Czy tu obowiązują jakieś prawa autorskie, jeśli chodzi o umowę?

– Tutaj myślę, że mógłbym zastosować te powiedzenie: Jeden prawnik powie tak, inny prawnik powie nie.

OK.

– Natomiast znam prawników, którzy walczą o swoje prawa autorskie, jeżeli chodzi o umowy i dokumenty, i wygrywają. W związku z tym ciężko mi powiedzieć odpowiedz tak wiesz wprost na to pytanie, ale może być sytuacja. Niestety to powiem pierwszy raz chyba dzisiaj mam nadzieję to zależy w takiej sytuacji. Niestety tutaj naprawdę to zależy. Zdarzyły mi się takie sytuacje, że ktoś powielił mój regulamin czy jakąś umowę, a nigdy jej nie kupił, a była dostępna w ramach tam sklepu internetowego mojego. Po prostu wiesz przeszła z rąk do rąk i tak dalej, ale potem zostało udostępnione publicznie i system wiesz do wyłapywania takich rzeczy mi po prostu to wyłapał, że została skopiowana. Tam po prostu się odezwałem. Wiesz fajnie sobie porozmawialiśmy i tak dalej i z tego, co to było dawno temu, ale z tego co pamiętam, to chyba została ta osoba klienta w ramach innego zlecenia, ale nie polecam aż takiego kopiowania, bo jeżeli mamy programistę, który wychodzi ze Software House. Software House ma powiedzmy nie wiem dwudziestu, trzydziestu, pięćdziesięciu, stu pracowników, to on będzie miał inną umowę niż taki programista, który jest na jednoosobowej działalności gospodarczej i dopiero zaczyna. On będzie, jednak ten Software House będzie miał bardziej rozbudowaną, może mieć bardziej restrykcyjną umowę z klientami, bo też ma pozycję inną w rozmowach.

Tak. Ten pracownik czy ten ktoś kto zaczyna siłą rzeczy musi być pewnie bardziej elastyczny i tutaj na więcej sobie pozwolić, czy tam nawet nie sobie tylko potencjalnemu współpracownikowi, czy klientowi.

– Tak, a wiesz co tutaj jeszcze jedną ciekawą rzecz taką, jeżeli chodzi o rozwiązanie w ogóle współpracy i zakończeniu współpracy. Nieważne na jakich warunkach i nieważne czy jakby pozytywnie, czy negatywnie została zakończona, ale zawsze radzę też uważać na właśnie te N-diejki i zakazy konkurencji, bo jeżeli programista chce otworzyć swój własny Software House to radzę tutaj kilka razy przeczytać tą umowę, którą miało się z Software House’m i sprawdzić, czy na pewno możemy, jakby otworzyć ten Software House tak mówiąc oczywiście kolokwialnie i trochę w uproszczeniu, ale do tego to się sprowadza mniej więcej, czy my możemy w ogóle to zrobić i świadczyć usługi na danym rynku, na danym rodzaju klientów i tak dalej, więc tutaj też trzeba na to. Tutaj zdecydowanie też się powinna zapalić taka lampka, gdy programista przygotowuje się do tego, żeby jednak pójść na swoje, to żeby zobaczył czy na pewno może.

Dobra. Wiesz co jeszcze takie jedno, fajne hasło, takie zdanie, określenie przed chwilą użyłeś nie w tej ostatniej wypowiedzi tylko troszkę wcześniej jak mówiłeś o tym kopiowaniu regulaminu Twojego padło takie określenie: ,,System do wyłapywania takich rzeczy”. Co to jest za system do wyłapywania takich rzeczy?

– Nie wiem, czy chcesz, żebym mówił nazwę. Znaczy to jest popularny. To ewentualnie wytniesz. Brand 24 akurat wtedy mówiłem.

OK. Dobra.

– Także wiesz, to nie jest żadna technologia, tylko nie chciałem nazwę mówić.

Nie, nazwy tu mogą być. Ja nie mam nic, nie mam problemu.

– To, jeżeli.

Chyba, że brand 24 ma z tym problem, ale chyba nie.

– Wątpię, skoro go, że tak powiem promujemy teraz. Nie natomiast są systemy, które po prostu łapią, przeczesują internet i po prostu łapią słowa kluczowe. Zresztą Google też ma takie alerty na wykorzystanie słów kluczowych, bo mam kilka takich alertów ustawionych też po prostu w ramach Google i można z takich rzeczy korzystać, i jest to wiesz na tyle proste do jakby do skonfigurowania, do korzystania z tego, że w bardzo łatwy sposób można wyłapać taki skopiowaną regulaminu na przykład jakiegoś sklepu internetowego czy umowę, która nagle jest udostępniona wiesz w pdf ‘e na stronie Software House.

OK. Jeszcze jeden temat taki. Nie wiedziałem czy go poruszać, czy go nie poruszać, bo to jest też temat taki, w zasadzie pytanie jest do Ciebie, ale też nie wiem do końca na ile do Ciebie, bo chodzi o kwestie kopiowania kodu źródłowego czy raczej określenia tego, kiedy mój kod źródłowy jest moim kodem źródłowym, a kiedy można uznać, że ktoś go skopiował, bo w dobie wszystkich ID, które pomagają pisać ten kod, formatują go niemalże identycznie, w niektórych w większości przypadków to pozostaje kwestia jakichś zmiennych innych tego typu rzeczy. Logika też może wyglądać podobnie. Jak można dochodzić jeszcze tutaj swoich spraw? Czy właśnie, czy udowadniać swoją niewinność może w tą stronę nawet?

– Tak. Wiesz co powiem Ci, że to jest niestety bardzo problematyczne. Sytuacja, w której kod wyjściowo, jakby wykonuje konkretną akcję, a my normalnie nie bylibyśmy w stanie go napisać inaczej, czyli ten kod przeze mnie i przez Ciebie byłby napisany w bardzo podobny sposób zbliżony albo taki sam to wiesz, to tutaj w ogóle nie ma dyskusji. Tutaj mocno nawet mógłbym odradzać takiej osobie dochodzenie jakichś tam swoich roszczeń w związku z skopiowaniem takiego kodu, więc tutaj taki zestaw instrukcji ciężko byłoby cokolwiek zrobić. Natomiast ja bym może zwrócił uwagę to też w nawiązaniu do tego, do takiej rzeczy, że często, jeżeli Software House podpisuje umowę z klientem to tam często ma postanowienia dotyczące praw autorskich i przeniesienia tych praw autorskich, jakby do wszystkiego, co stworzy. Jest to często. Przynajmniej ja to często widzę. Wiadomo do prawnika w specyficznych sytuacjach się przychodzi, ale to ja to często widzę osobiście, coś takiego to tutaj też radzę właśnie uważać ze względu na to Twoje pytanie właśnie o kod źródłowy, w ogóle o utworzenie na bazie licencji innych osób, podmiotów, na bazie otwartych licencji i tak dalej to trzeba takie rzeczy też uwzględniać w umowie i napisać nawet prostym zdaniem, że jeżeli korzystamy z licencji osób trzecich to zostanie to przeniesione odrębnie od umowy, zostanie udzielona dodatkowa licencja albo jeszcze jakiś inny proces zostanie w to włączony albo informujemy, że to jest na jakiejś otwartej licencji, więc właśnie po pierwsze te wspomagania. Druga rzecz, rzecz korzystanie z bibliotek, które są dostępne publicznie i tak dalej to to wszystko trzeba zdecydowanie w takiej relacji klient Software House, ale też programista Software House trzeba to uwzględnić. Natomiast samo dochodzenie roszczeń za skopiowanie funkcjonalności kodu tego w jaki sposób to działa i tak dalej to jest bardzo, bardzo skomplikowane mówiąc szczerze.

OK. Dobra. Temat na kolejny odcinek.

– Tak, to zdecydowanie. Natomiast powiem Ci, że zaciekawiłeś mnie w sensie, że to ciekawi Ciebie, więc może coś wymyślę na ten temat.

OK. Super. Także będziemy śledzić. A pro pro śledzenia to właśnie, gdzie Ciebie śledzić Arku?

– Legalnie można mnie śledzić w internecie, ale nie pod domem. Pół żartem, pół serio. Nie, natomiast znajdziecie mnie na LinkedInie, na YouTube, na Facebooku, na Instagramie, na Tik-Toku, na Twitterze. Wszędzie, ale polecam na LinkedInie. Jeżeli jesteś na LinkedInie drogi słuchaczu, to oczywiście zapraszam. Natomiast wszędzie można mnie złapać, a najlepiej po prostu mailowo się umówić w razie czego.

OK. Czy masz jeszcze jakieś może materiały uzupełniające tutaj do tego odcinka, do czegoś możesz odesłać? Rozumiem, że te linki, o których wspominałeś do artykułów, to pewnie zamieścimy w notatce, ale czy jeszcze coś warto byłoby tutaj w tej notce zamieścić?

– Tak. Wiesz co ja myślę. Ja może tak podeślę Ci artykuły, które myślę, że mogłyby zainteresować z jednej strony Software House, z drugiej strony programistów i po prostu może zadecydujesz, czy warto je udostępnić, bo mam kilka takich artykułów na blogu naszym. Myślę, że w mojej ocenie fajnych właśnie odnośnie wiesz rozwiązywania współprac, odnośnie tego, jak podejść w ogóle takiej współpracy Software House – klient, takiej relacji de facto nie współpracy, więc może to zainteresuje, ale to już ocenisz, że tak powiem.

OK. Dobrze. Arku ten podcast ma też za zadanie uczłowieczanie ludzi, którzy są związani z technologią. Tak jak kiedyś było uczłowieczanie Tytusa tak samo tutaj. Czy masz w ogóle jakieś? Znaczy podejrzewam, że masz, ale jakbyś mógł się podzielić właśnie jakimiś swoimi pasjami takimi już właśnie jest spoza technologii, spoza obszaru prawa, coś, co Cię kręci, to jakbyś mógł się tu podzielić.

– To co wspominałem to jest na samym początku właśnie, że zaczynałem swoją gdzieś tam karierę prawnika i nie prawnika w branży odzieżowej to były właśnie produkcje sesji zdjęciowych, wideo i tak dalej, więc do dzisiaj zostało to jeszcze zdecydowanie video i sama fotografia, i robienie zdjęć, więc zatrzymywanie tych wszystkich momentów. Na pewno dosyć mocną pasją u mnie teraz jest nie chcę mówić, że kwestia zdrowego odżywiania, bo to bez przesady, ale jednak kwestii jakiś tam sprawdzania różnego rodzaju możliwości, jeżeli chodzi o kwestię właśnie zdrowia czy jakiś nie chcę mówić suplementów, ale jakiś ziół i tak dalej legalnych od razu mówię. Jak już mówimy o uczłowieczaniu na pewno w zimę snowboard, w lato rower. To już bardziej przyziemne rzeczy.

OK.

– Natomiast planowo powiem Ci, że może kiedyś uda się zamieszkać we Włoszech, Szwajcarii albo Francji, to by było idealnie, a wyjechać na wakacje do Chin, bo w sumie już drugi rok się uczę chińskiego.

Aha, OK. Dobrze. To będę kibicował. Trzymam kciuki, żeby to wszystko się udało spełnić. Arku jeszcze na koniec taka prośba. Jak byś mógł opowiedzieć jakiś dowcip, suchar związany z IT albo właśnie taką anegdotę z życia prawnika związanego z technologią.

– Ciężko.

Dobra. To chociaż prawniczy dowcip.

– Nie to z prawnikami to wiesz, że fakturę, że jest wiesz, to jest bardzo popularny dowcip. Myślę, że każdy to zna, że jest jakieś spotkanie rodzinne i ktoś tam się pyta prawnika o poradę jakąś rodzinną, a następnego dnia dostaje fakturę za poradę to nie. To ja staram się jakby właśnie wiesz powiedziałeś o tym uczłowieczaniu to ja staram się, że tak powiem na odwrót robić. Przynajmniej uprzedzam o tej fakturze.

OK, czyli nie muszę podsyłać Ci danych do faktury?

– Nie, nie musisz. Uprzedziłbym wcześniej.

Dobrze. Arku dziękuję Ci bardzo za rozmowę, za tą Twoją otwartość na to dzielenie się wiedzą, bo to jest takie fajne i miłe jak można posłuchać kogoś, kto wie, o czym mówi. Także dzięki za całą czapkę wiedzy, którą tu zostawiłeś.

– Dziękuję, dziękuję bardzo również. Dzięki.